Przekłady Biblii i dlaczego są one ważne

Cytat

Każdy Biblijnie wierzący chrześcijanin powinien mieć świadomość iż Pismo Święte jest naszym źródłem prawdy. Nasze Boga poznanie opieramy (a przynajmniej tak to powinno wyglądać) na czytaniu wraz z Duchem Świętym Starego i Nowego Testamentu albo mówiąc precyzyjniej - Starego i Nowego Przymierza, jakie Bóg zawarł z ludźmi wierzącymi na przestrzeni dziejów. Dlatego warto mieć świadomość iż nie każdy przekład jest w pełni dokładny a nawet, że nie ma takiego jednego uniwersalnego przekładu, który byłby 'jedynym słusznym'.

Jak więc sobie radzić i na co zwracać uwagę?

Żyjemy w dobie mediów cyfrowych i jest to niesamowicie przydatna sprawa, bo każdy może sobie czytać dowolne dostępne przekłady Biblii, porównywać wersety, wyszukiwać słowa, tłumaczyć z oryginałów itd.
Biblię warto czytać 'w kontekście'. Co to znaczy? Aby skupiać uwagę na określonych sprawach. Czasem więc dla jednej 'sprawy' istotnym jest punkt widzenia żydowski, innym razem lepsze będzie dosłowne tłumaczenie słów a jeszcze innym razem dopasowanie znaczeniowe do współczesnego języka...

Jest jednak coś więcej a mianowicie dokładność tłumaczenia, no bo niestety sporo tłumaczeń na język polski jest robionych z już przetłumaczonych ksiąg na inny język, dajmy na to na Grekę, potem z Greki na angielski a z angielskiego na polski... No i tu pojawia się chęć oparcia na jak najbardziej zbliżonym do oryginału przekładzie. Jak już wcześniej napisałem, nie ma jednego idealnego przekładu, ale są kwestie, które mają znaczenie i to czasem bardzo wielkie.

Po pierwsze liczba ksiąg uznanych za natchnione.
Większość przekładów ma 39 ksiąg Starego i 27 Nowego Testamentu a więc 66 ksiąg, choć nie jest to precyzyjna liczba, bo niektóre księgi są rozdzielonymi księgami z pojedynczych woluminów w tłumaczeniach hebrajskich (nie ważne jak tego nie rozumiesz). Ważnym jest to, że niektóre tłumaczenia zawierają dodatkowo tak zwane apokryfy a więc poszerzają liczbę ksiąg zawartych w Biblii. I tak niestety, najpopularniejsza polska Biblia (bo jednak Polska to katolicki kraj), to Biblia Tysiąclecia powszechnie używana w kościele katolickim, która zawiera dodatkowe księgi. Trzeba o tym wiedzieć, bo nie wszystko z apokryfów (ksiąg religijnych, ale nie natchnionych Duchem Świętym) zgadza z treściami z pozostałymi księgami Pisma Świętego. Apokryfy w większości łatwo samemu rozpoznać, bo są jakby inaczej pisane - to czuć jak się czyta z Duchem Świętym, ale nie wiem czy to tak samo łatwe do rozróżnienia dla osób jeszcze nie nawróconych?

Inną sprawą i o wiele bardziej niebezpieczną są zmiany w treści Biblii. Tak, to niestety się zdarza. I tu niechlubnym przykładem znowu jest tak zwana Tysiąclatka. Jest taki cytat, który odnosi się konkretnie do proroctw z i do samej Księgi Objawienia a mówiący o tym aby nie zmieniać niczego z tej księgi. Jednak znając Słowo można z całą pewnością stwierdzić iż ukrywanie albo zmienianie prawdy z dowolnego fragmentu Biblii w jakikolwiek sposób może być tak samo postrzegane jak w sprawie tej księgi:

Ap 22,18-19 (Księga Apokalipsy = Księga Objawienia): "Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym -które są opisane w tej księdze."

W czasach tak zwanego "Wczesnego Kościoła" napisany został „List Arysteasza” (apokryf) w którym czytamy o nałożeniu klątwy na tych, którzy zmienią treść zwojów Pisma:

„Gdy odczytano zwoje, kapłani, starsi tłumaczy i tych ze wspólnoty oraz przywódcy tłumu, powstawszy rzekli: Skoro pięknie i święcie to przetłumaczono i z całą starannością, jest słuszne, żeby pozostało ono jak jest, i by nie dokonywano żadnej przeróbki. Gdy wszyscy zgodzili się z tą wypowiedzią, rozkazali nałożyć klątwę, jak jest u nich w zwyczaju, jeśli ktoś zrobił przeróbkę, dokładając lub zmieniając coś względem całości tekstu, albo też skreślenie – słusznie to czyniąc, żeby jako niezmienny i trwały został ustrzeżony.” (310-311)

No i dlaczego Tysiąclatka 'grzeszy'? A bo w zależności od wersji (chyba już jest ich z pięć) są w niej skasowane wersety, które nie pasowały do doktryn kościoła rzymskokatolickiego, dodane słowa zmieniające znaczenie w pewnych aspektach a nawet manipulacja 'dziesięcioma przykazaniami. Tu jednak nie chcę się zajmować tymi sprawami. Łatwo to samemu wyszukać online jak ktoś chce.

Czyli wiemy już, że są tłumaczenia, które zawierają księgi 'nie natchnione', wiemy że są księgi ze zmienioną lekko treścią (bo nie tylko Biblia Tysiąclecia w tym grzeszy. Także Biblia od Świadków Jechowy a więc 'Słowo Życia' i są jeszcze inne przekłady...).

Cóż więc począć i na co się zdecydować? Na wierność przekładu! To, czy jest to tłumaczenie dopasowane do współczesnego języka czy nie, nie ma takiego wielkiego znaczenia. No ale które tłumaczenie pochodzi z wiernego przekładu?

Jedną podpowiedzią jest Septuaginta. Jest to bardzo wartościowe tłumaczenie na Grekę ze staro-hebrajskiego dokonane w przybliżeniu 200 lat przed narodzeniem Chrystusa. Jest to o tyle ważne, że Greka nie zmieniła się na przestrzeni wieków aż tak bardzo a język staro-hebrajski całkowicie zanikł (obecny język hebrajski jest odtworzony ale nie identyczny). Wszelkie tłumaczenia z Septuaginty powinny być akceptowalne dla nas - Biblijnie wierzących chrześcijan.

No a co z Nowym Testamentem? W latach około 300 naszej ery dokonano tłumaczenia, którego moim zdaniem powinniśmy się raczej wystrzegać, choć na nim powstała Biblia Tysiąclecia z dość dobrym przekładem w wielu miejscach, ale jednak dla osób nie porównujących tekstów, mogących wprowadzać w błąd. Jest to tłumaczenie nazwane Wulgatą, które jest adoptacją z łaciny Nowego Testamentu i nowym przekładem Starego Testamentu, choć nie wiadomo w jakich procentach jest nowe a w jakich stare tłumaczenie. Dodatkowo Wulgata była na przestrzeni wieków modyfikowana i dopasowywana do doktryn kościoła rzymskiego, który zanim stał się rzymskokatolickim musiał pogodzić politykę z wiarą i dlatego odbiega od prawd Biblijnych w kluczowych kwestiach, że o bałwochwalstwie nie wspomnę.

No i to by było na tyle w istotnych kwestiach moim zdaniem. Jest to oczywiście bardzo pobieżne potraktowanie tematu, które jest moim poznaniem a więc mogącym zawierać niewiedzę, za co z góry przepraszam jeśli tak by miało się okazać.

Aby nie zostawiać Ciebie z pytaniem: " No to jaką Biblię czytać"? podpowiem, że polecam Uwspółcześnioną Biblię Gdańską (nie myl z Nową Biblią Gdańską). UBG jest oparta na Septuagincie i dopasowana do współczesnego języka polskiego. Poza tym Polecam Nowy Testament Z Perspektywy Żydowskiej. Polecam także Biblię Ekumeniczną, jako uzupełniającą, dopasowaną do zrozumienia współczesnego języka. Niech się nikt nie wstydzi Biblii Warszawskiej - stare ale dobre tłumaczenie. Jeśli jednak ma ktoś Biblię Tysiąclecia, to niech traktuje ją jako dodatkowe tłumaczenie, które naprawdę często pięknie ukazuje sens słów Bożych, ale tak samo może ukrywać i zmieniać to Boże Słowo...

Na koniec kilka słów wyjaśnienia. Nie jestem żadnym ekspertem, ale kiedyś zainteresowałem się tematem i stąd ta wiedza powyżej. Sam po prostu nie miałem pojęcia o tłumaczeniach i wydawało mi się, że to wszystko jedno czy jest takie czy inne tłumaczenie. Po części to prawda i nawet autor tej strony - Adam mówi w jednym ze swoich podkastów iż jego pierwszą Biblią był przekład Słowa Życia (o ile pamiętam) a więc Biblia Jechowych 😀 Tu jednak ukazuje się potęga Boża w Duchu Świętym a więc Jego prowadzenie, które nie pozwoli się potknąć na ludzkich manipulacjach i Adam nawrócił się czytając Biblię która byłaby ostatnią jaką ja mógłbym komukolwiek polecić. Chwała Panu za to. I tym samym mamy swego rodzaju najważniejszą odpowiedź dotyczącą Słowa Bożego - Jeśli będziemy w szczerości serca szukać Boga, to On nie pozostawi nas w kłamstwie, czyli to od naszego nastawienia serca zależy poznanie Pana i kroczenie po Bożym Królestwie.

Biblia to niesamowita księga, która objawia tajemnice, dla każdego w innym czasie o którym decyduje sam Bóg, więc miejmy pokorę i świadomość iż nie każdy wszystko musi zrozumieć tak samo szybko jak ktoś inny. Zaufanie Bogu, że nas prowadzi tak jak jesteśmy w stanie przyjmować Jego wiedzę to podstawa czytania Słowa. Czasem możesz czytać dziesięć razy jeden fragment i nadal go nie rozumieć a innym razem przeczytasz raz i zrozumiesz zarówno ten fragment, jak i wszystko co się z nim wiąże - to naprawdę cudowne Słowo!

Robert

  Przewiń do góry