otwarta Biblia, Pismo Święte

Dom Słowa

z relacji z Bogiem

"... A kto prorokuje, mówi do ludzi ku zbudowaniu i napomnieniu, i pocieszeniu... " 1Kor. 14,3 

"... A kto prorokuje, mówi do ludzi

ku zbudowaniu i napomnieniu,

i pocieszeniu..."  1 Kor. 14,3

10 listopada 2018
Często słyszy się takie stwierdzenie, że aby być zbawionym należy przyjąć Pana Jezusa do serca i już. Ale czy napewno?
27 października 2018
Jakiś czas temu wspomniałem, że napisał do mnie pewien brat. Prosił mnie abym poświęcił jednego audiobloga dziesięcinie. A konkretnie w
13 października 2018
Wielu chrześcijan, mam tu oczywiście na myśli ludzi narodzonych na nowo, żyje życiem skoncentrowanym na tym żeby tylko czasem nie
03 października 2018
Poniższy tekst nie został napisany jako artykuł. Jest to komentarz siostry Iwony do mojego nagrania ZAKON MOJŻESZOWY, PRZYKAZANIA, SZABAT. JAK
30 września 2018
Czy Prawo Mojżeszowe obowiązuje chrześcijan? Czy muszą święcić szabat? Jakich przykazań muszą przestrzegać? Na te tematy powiedziano już bardzo wiele
22 września 2018
Jakub sprawił Józefowi piękną, wielobarwną szatę z długimi rękawami i przyodział w nią swego syna. Ale Pan Bóg, przez ręce
Subskrybuj
Subskrybuj
Dziękuję za subskrybcję :)
Podaj adres e - mail

Jezu, czy mógłbyś się do mnie uśmiechnąć? – pytałam w myślach, stojąc jako dziewięciolatka w kościele przed obrazem Jezusa Chrystusa. Nie zrobił tego ani razu.

 

Ale kilka tygodni później, miałam sen; przyśnił mi się Jezus, identyczny jak na tamtym obrazie, ale w naszym ogrodzie. I uśmiechnął się do mnie!

Dla mnie Bóg zawsze istniał i był przyjazny, ale coraz rzadziej o Nim pamiętałam. Kolejne lata całkowicie przestawiły tory mojego życia na to światowe, w którym było mnóstwo ludzkich trosk i rozrywek.

 

Aż do tamtego dnia.

 

- Iwona, przychodzę do ciebie, bo chcę się pożegnać. Umieram. – miałam dwadzieścia jeden lat, siedziałam w swoim pokoju jedząc jabłko, które w tamtym momencie stanęło mi ością w gardle. To była moja przyszywana bratowa. Naprawdę umierała. Jej organizm był na  wyczerpaniu i tylko cud mógł ją uratować.

To był też dzień, gdy po pięciogodzinnej  rozmowie z nią, ona powiedziała na odchodne : Nie wiem jaki jest twój stosunek do Boga, ale jeśli wierzysz, proszę módl się za mnie.

I tak też zrobiłam. Wstąpiła we mnie niespotykana wiara, determinacja; modliłam się za nią tak jak umiałam, każdego dnia; bardziej o to, by          spokojnie odeszła i została zbawiona.

 

Nie liczyłam na cud, choć po cichu o nim marzyłam. I on się wydarzył.

 

S. kilka miesięcy później została całkowicie uzdrowiona – była to w pełni Boża zasługa, co do której na bieżąco dostawała słowo z Pisma Świętego - dosłownie o tym, co Bóg uzdrowi następnie – i to się działo!

Ona wróciła do świata żywych, a ja już wtedy zaprzyjaźniłam się z Bogiem.

Był moim wsparciem, nadzieją, radością, przebywanie z Nim mnie          zmieniało, w myśl znanej zasady : Z kim przestajesz, takim się stajesz.

 

Pamiętam ten dzień. 1 kwietnia 2005, obudziłam się i to, co miałam w sercu… to nie był żart. Zamieszkała we mnie czysta miłość.

 

Nie znałam biblijnych pojęć, nie znałam terminów, którymi operują          chrześcijanie, mówiąc o nowonarodzeniu, nie należałam do żadnej wspólnoty, nie chodziłam do kościoła, ale pamiętam, że zadzwoniłam do S. i powiedziałam:

„To bardzo dziwne, trudne do uwierzenia, ale mam takie uczucie, jakby sam Jezus wstąpił do mnie i we mnie zamieszkał!”.

Rozpierała mnie miłość, radość, wielki pokój i nieopisana wolność!

Zyskałam też nowe oczy; widziałam więcej, bardziej duchowo niż cieleśnie, patrzyłam na codzienny świat, taki jak dzień wcześniej, ale teraz widziałam go przez pryzmat duchowy – dotąd mi nie znany.

Gdy myślałam o ludziach, którzy mnie skrzywdzili – było we mnie jedno uczucie: miłość. Beż żadnego „ale”. Tylko miłość.

Moi znajomi mnie nie poznawali; byli jednocześnie zszokowani i          zdumieni moją zmianą. A ja im nawijałam tylko o miłości. I o Jezusie.

 

To był też czas, gdy Bóg komunikował się ze mną  głównie przez teksty          biblijne.

Mogłabym tych przykładów przytaczać całe mnóstwo!

To działo się wręcz na każdym kroku.

Jednym z takich znamiennych była decyzja o chrzcie; zaraz po tym jak w całe moje jestestwo (bo nie tylko serce!) wlała się fala miłości, nagle tam i już          wiedziałam, że ja muszę się dać ochrzcić!

Z przejęcia nie mogłam spać!

W końcu wyznaczono mi odległą datę…..  czekałam na nią z utęsknieniem, tak bardzo tego pragnęłam, że beczałam, jadąc autobusem!

Wtedy dowiedziałam się, że mogę skrócić te męki , że jest data chrztu tydzień wcześniej, a ponieważ byłam duchowym niemowlakiem i nie podejmowałam żadnej decyzji bez mojego Tatusia :) … padłam na kolana i          razem z S. pytałyśmy Boga, czy ja na pewno mam ochrzcić się wcześniej.

Wtedy wewnątrz mnie usłyszałam polecenie, żeby otworzyć Biblię.

Pierwsze słowa, jakie zobaczyłam to były: “A czemu teraz, zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić i obmyj grzechy swoje, wezwawszy imienia jego.” (Dzieje Ap. 22:16)

 

Pozwólcie, że drogą retrospekcji wrócę trzy lata wcześniej.

 

Wychowywałam się bez ojca i nigdy mi to nie przeszkadzało.

Wręcz przeciwnie!

Nie potrafiłam sobie wyobrazić, co też z tym ojcem można robić?!

Jak wygląda dom, w którym mieszka mężczyzna?

Nie wydawało mi się to atrakcyjną perspektywą i cieszyłam się ostatecznie, że nie mam drugiego rodzica.

Do czasu. W wieku dwudziestu lat nagle, nie wiadomo skąd brak ojca spadł          na mnie jak głaz, przytłaczając mnie. Rozmyślałam o tym dniami i nocami,          czując pustkę nie do zapełnienia, jakby czekała dwadzieścia lat by nie dać mi żyć!

Wtedy zwróciłam się do Boga tymi słowy: „Nie wiem, czy istniejesz i czy się mną interesujesz, być może tak jest. Mówią o tobie, że możesz wszystko. Jednej rzeczy tylko nie możesz; nie możesz dać mi ojca i zapełnić tej pustki. Tej jednej rzeczy nie możesz”. 

Nie minęło dużo czasu, gdy pewnego dnia poczułam całkowite          wypełnienie. I wiedziałam, że to był TEN brak.

Bóg w odpowiedzi na moje „nie możesz” dosłownie zbombardował mnie; całkowicie i raz na zawsze wypełnił po brzegi mój brak ojca - całym Sobą.

O tym, co było później… mogę zacytować ewangelistę:

„Jezus uczynił jeszcze wiele innych rzeczy, lecz sądzę, że gdyby to            wszystko spisano, cały świat nie pomieściłby napisanych ksiąg” (Jan 21,          24-25) :-)

 

Moja księga nadal się pisze, a każdego, kto to czyta zachęcam, by przyszedł dziś tak osobiście, prywatnie do Jezusa i powiedział Mu:

„Chcę pisać z Tobą księgę mojego życia” – zapewniam Cię, że pierwsze co uczyni Jezus, to zrobi z Ciebie carta blanca, a następnie, jeśli tylko się poddasz jego pomysłom na powieść i będziesz  otwarty, otwarta na zbieranie materiałów do książki, powstanie z Twojego życia książka przygodowa –          niektórzy będą nazywać ją science fiction lub fantasy; dopóki sami nie zaczną przygody z Autorem :- )

Iwona 

 

Iwona, bohaterka i autorka powyższego świadectwa prowadzi bloga

http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl/

Strona tego bloga jest również na Facebooku

https://www.facebook.com/miejsce.akcji/?ref=bookmarks

Oraz stronę internetową, gdzie również można podzielić się i znaleźć świadectwa

http://www.miejsce-akcji.pl/

Zapraszam do odwiedzin tych miejsc, napewno znajdziecie tam wiele wartościowych treści.

Gdyby ktoś z Was chciał skontaktować się z Iwoną, może to uczynić poprzez te trzy kanały, do czego zachęcam :)

 

Iwona, siostro

bardzo dziękuję Tobie za to, że zechciałaś podzielić się swoim świadectwem w Domu Słowa. A Panu Bogu dziękuję za Ciebie.

Niech Cię błogosławi i prowadzi.

pióro, kartka, pisanie
08 września 2018

Jezu czy mógłbyś się do mnie uśmiechnąć ? Świadectwo Iwony

Wykonano w Webwavecms

Subskrybuj
Subskrybuj
Dziękuję za subskrybcję :)
Podaj adres e - mail

2018

Kontakt

Messenger i Skype - Adam Dom Słowa

e-mail  domslowa.com.pl@gmail.com

Wyślij wiadomość
Wyślij wiadomość
Twoja wiadomość została wysłana :)
Coś poszło nie tak :(